PANTA RHEI

Z tym twierdzeniem filozofii Heraklita zgadzam się w zupełności. Coś wydawało mi się nie do ruszenia kiedyś, dzisiaj mknie z prędkością kosmiczną.

Była rodzina jako zwarta grupa teraz są jednostki. Ale jednostki połączone więziami rodzinnymi.

No to od początku.

Rogalinek, część Zawarcia, jak i Mieczewo. Do Poznania zaledwie 15 km. Co to dla Aglomeracji Poznańskiej ? Niby nic patrząc tylko na ilość kilometrów, ale z punktu widzenia jakości życia to zupełna odmienność.

Zaczęło się od braku możliwości dojazdu do Poznania. PKS systematycznie skreślał poszczególne połączenia. Transport podmiejski i kolejowy tutaj nie funkcjonuje. Gminny wyjątkowo rzadki łączy z Puszczykowem i Mosiną. Jest możliwość przesiadek chociaż brakuje synchronizacji, punktualności i częstotliwości co znacznie utrudnia, a czasami wręcz uniemożliwia wykorzystanie przesiadek.

Brak dojazdu kasuje całą resztę potrzeb rodzinnych. Praca, szkoła, zdrowie, kultura, sport i wszelkie kontakty socjalne skasowane.  Poznań oferuje pracę nawet w moim zawodzie, ale są to zmiany 12 godzinne, a takich godzin pracy nie przewiduje żaden rodzaj transportu podobnie jak i 3 zmianowy system pracy.

Można chodzić pieszo do Puszczykowa ( prawo tego nie zabrania), ale to godzina w jedną stronę, brak pobocza ( zimą po oczyszczeniu szosy chodzi się w zasadzie środkiem jezdni), brak oświetlenia (bezpieczeństwo – ludzie chodzą z latarkami), no i 5 km  marsz z zakupami to nasz gminny fitness.

W zamian uzyskujemy do wyboru kondycję, albo przeziębienie. W ramach uatrakcyjnienie oferty można wybrać :

- zepchnięcie przez ciężarówkę w błoto lub nawet do rowu – ciężarówki z zasady nie mijają tam pieszych tylko ich spychają

- ulepienie figurki czyli spryskanie pieszego błotem spod kół – bardzo twórcze bo za każdym razem wychodzi inna figura w zależności od ilości i konsystencji błotka i prędkości pojazdu. Może i świetna zabawa , ale tylko dla jednej strony i najlepiej w drodze powrotnej do domu bo szef potem dogaduje że w firmie obowiązuje ubiór formalny.

Oświata rzeczywiście z kagankiem bo dzieciaki dostały po latarce na sezon zimowo-jesienny. A i tak zwalniałam dziewczynę z bardzo póżnych zajęć w trosce o Jej bezpieczeństwo.

Studenci ze wzg na ich rozkłady zajęć powinny wynająć w Poznaniu mieszkanie, albo zaopatrzyć się w rower lub deskorolkę. Nordic walking nie wskazany bo o kijki będą się potykać samochody.

Jeszcze prostsze rozwiązanie nie pobierać nauk, bo potem i tak nie dojedzie się do pracy. A tak będzie czas na sączenie latem zimnego piwka przed sklepem, a może jak się poszczęści będzie możliwość załapania się na dublerkę w „Ranczo”.

Zdrowie. NFZ zakłada ,że poziom opieki specjalistycznej przenosi się do dużych ośrodków czyli nie ma mowy o gminnym poziomie opieki specjalistycznej. Podobnie jak o rehabilitacji, szeroko pojętych badaniach, opieki dziennej dla seniorów. Ten dobrobyt zarezerwowano dla miast. Reszta jak chce korzystać musi dojechać, a jak nie może to dojść. Na samochód w rodzinie też nie można liczyć bo pierwszeństwo maja osoby pracujące, potem uczące się , a na samym końcu dziadzio. Zresztą nawet jak zostawią samochód to nie ma kierowcy, a dziadziuś maniakalnie celuje albo na pobocze, albo na w nadjeżdżających z przeciwko. No cóż jazda prosto zawsze była najtrudniejsza.

Tak więc zbieramy na łące ziółka i wertujemy notatki prababki. Córka tylko ostrzega co będzie jak prokurator się dowie, że uprawiamy medycynę „środowiskową” ( zwaną też ludową) ? Dowód koronny suszące się zioła w kuchni i bańki w szafie. Na szczęście pijawki wyrzuciliśmy do Warty.

Żaden z powyższych sposobów nie przydał się niestety kiedy z poszarpaną, krwawiącą ręką szukałam pomocy medycznej. Dla pogotowia to nie stan zagrożenia życia ( chociaż moim zdaniem do czasu bo całkiem sobie ładnie płynęła), samochodu nie mam, a sąsiad akurat miał popołudniówkę.

Jeszcze lepszy był przypadek kiedy w czasie wichury wypchnięty balkon postanowił zaparkować na mnie. Ja w szoku, w domu nikogo. Szkło powbijało się nie tam gdzie akurat bym chciała. Co zrobiłam ? Podobno trzymałam balkon do czasu przyjazdu syna ( z Poznania ok. godziny bo drogi były nieprzejezdne). Dlaczego trzymałam ? No to chyba oczywiste żeby się bardziej nie potłukł.

Inne niedogodności ?

Żadnych wyjść na koncerty, do restauracji, na imprezy masowe, kina, teatru, pływalnię. Żadnych klubów sportowych, spotkań grupowych bez obowiązkowego noclegu na ławce w parku lub jak zimno na dworcu chociaż tam coraz trudniej znaleźć wolne miejsce.

To głównie boli dzieci. A co mnie ?

Przede wszystkim 1 listopada. W święta nie kursuje żadna komunikacja. Tak bardzo pragnęłam właśnie w ten dzień pobyć razem z rodziną na grobie Taty. Dla mnie osobiście było to bardzo ważne. Jeżeli nie posiadam samochodu to nie ma takiej możliwości.

Podobnie ze świętami Wigilii, Bożego Narodzenia, Wielkanocy. Zawsze spędzaliśmy je wspólnie w gronie rodziny. Od czasu jak mieszkamy w Rogalinku spędzamy te święta sami, a właściwie ja sama bo dzieci już duże to wypuszczały się do Poznania i załatwiały nocleg u swoich znajomych.

Nigdy nie mogłam zrozumieć dlaczego odebrano mi to wszystko. Dlaczego w budżetach jednostek pojawiają pieniądze na budowę pływalni, wież widokowych, a podstawowe potrzeby ludzkie okazują się zbyt kosztowne dla budżetu ?

Czy wybór polega na tym co ważniejsze : 10 osób bez pracy czy 200 osób na pływalni ? 10 osób nie słychać, ale 200 już tak. I przy wyborach przecież 200 głosów to znacznie więcej niż 10. Ale czy da się równoważyć pracę, zdrowie z pluskaniem ? Poza tym moim zdaniem budżet jednostek to nie budżety wyborcze. Dlaczego nie wyrównać szans mieszkańców wsi z mieszkańcami miasta gminnego ? Jak mieszkańcy wsi będą bogatsi ( a to daje praca nie zasiłek) to budżet gminy będzie bogatszy. Wtedy i oni pojadą na ten basen w gminie.

Argument, że budżet nie jest z gumy do mnie nie przemawia. Bo nie chodzi mi o wysokość budżetu tylko priorytety wyboru zadań do realizacji.

Analiza na szybko. W Mosinie za poprzedniej kadencji powstała wieża widokowa. Chciałabym poznać wyniki prostego porównania : ile kosztowała cała inwestycja +koszty remontów, konserwacji itd., a ile dochodu ta inwestycja przyniosła. Co mamy zysk czy stratę ?

Jak w tym przypadku przedstawiono zwrot w inwestycji przy  podejmowaniu takiego zadania ? Nawet jeżeli były to pieniądze z Unii, a raczej tym bardziej.

Jak szacuje się zwrot z inwestycji typu pływalnia w Mosinie ?

Tyle o priorytetach wyboru celów w gminie.

My rodzinnie dokonaliśmy wyboru. Ja zameldowałam się w Niemczech, a córka na innym kontynencie. Obie jesteśmy zadowolone z naszych wyborów. Obie zyskałyśmy możliwość pracy i realizacji swoich planów i zainteresowań. Tego nie umożliwiono nam w Rogalinku, mimo że przez 6 lat cierpliwie czekałam i informowałam gminę o problemach.

Zwlekałam długo z decyzją bo rozumiałam że gmina Mosina znajduje się na terenach, gdzie nie możliwości bogatego  inwestowania ze względu na uwarunkowania środowiskowe. Tereny tej gminy to obszary wodonośne zaopatrujące znaczną część  Poznania. Ale to nie usprawiedliwia spychanie potrzeb mieszkańców gminy do niebytu. Może właśnie w zamian za dostarczaną wodę Aglomeracja Poznańska da nam miejsca pracy ( a w tej chwili to nie problem), ale przede wszystkim możliwość dojazdu do niej ?

Może zamiast ciągle wspierać kierunek Puszczykowo – Mosina na którym kursuje przecież pociąg do Wrocławia ( i na modernizację tej linii idą przecież ostatnio wysokie środki), autobus podmiejski 651, PKS z rabatem cenowym na trasie Poznań-Mosina, warto rozwinąć komunikacyjnie Zawarcie ?

Przepiękne odnowiony Pałac Raczyńskich w Rogalinie też czeka na swoją szansę i dowóz zwiedzających. Teraz bez samochodu lub wycieczek autokarowych dojazdu nie ma. Pamiętam spotkanych tam turystów)  z Japonii, którzy nie mogli zrozumieć że dla nich była to podróż w jedną stronę bez możliwości powrotu do Poznania w dniu przybycia do Rogalina.

Można by powiedzieć co kraj to obyczaj. Ale wcale nie chcę by była to nasza polska tradycja.

I nawiązując do tytułu może jednak się coś zmieni i transport zawita w Zawarciu.

 

 

  • Brak komentarzy