Półmaraton Grodzisk 2014

W ostatnich latach moda na bieganie ogarnęła cały kraj. Wszędzie organizowane są maratony, półmaratony, ultramaratony itp. Nawet w Mieczewie organizowany jest bieg miłośników Mieczewa.

Mieczewo.com jest mocno powiązane z bieganiem w Mieczewie. Jesienią 2009 roku Ania zamieściła jeden z pierwszych wpisów na n naszym forum "cześć, czy jest ktoś w Mieczewie, kto biega? Może znajdzie się parę chętnych osób do wspólnych treningów np. w weekendy." Od tego czasu okazało się, że jest tu naprawdę sporo sympatyków tej dyscypliny. Jednocześnie kolejni łapali bakcyla biegowego.

Obecnie działa nieformalna grupa biegaczy, która spotyka się w weekendowe poranki i biega po okolicznych polach, lasach i łąkach. Nie jest to jednak tylko takie tam sobie bieganie.

Poszczególni członkowie nieformalnej grupy mają na swoim koncie niezłe osiągnięcia. I tak dla przykładu:

Półmaraton poznański 6 kwietnia 2014:

Grzegorz Wulbach - wynik 2:14:22

Karol Nowaczyk - wynik 2:02:45

Orlen Warsaw Marathon- 13 kwietnia 2014:

Michał Staniszewski - wynik 4:09:37

Ultra Cross Gwint - na dystansie 55 km - 10 maja 2014

Michał Staniszewski - wynik 6:31:15

Roman Kolankiewicz - wynik 7:54:49


8 czerwca 2014 nasza grupa biegaczy po kilkutygodniowym przygotowaniu wystartowała w Półmaratonie Słowaka w Grodzisku Wielkopolskim. Był to niezwykły bieg. Na jego niezwykłość składało się wiele czynników, takich jak wspaniała organizacja, niesamowita publiczność, gorący doping na każdym kilometrze, ale przede wszystkim tropikalna temperatura siegająca 37 stopni celcjusza w słońcu.

Tak o swoich przeżycia piszą na naszym forum uczestnicy:

Karol: "Półmaraton w Grodzisku pewnie się zapamięta do końca życia bo raczej :) w takich warunkach biegać już nie będę. Tak jak wcześniej zapowiadałem, pobiegłem dla przyjemności. Przyjemność ta była do 18-19 kilometra, po tym dystansie czułem, że nogi mi się topią i asfalt i moje buty się zlepią zaraz... Później już było coraz gorzej. Nie walczyłem o wynik więc była wielka pokusa, abym zwolnił, abym po prostu przeszedł w marsz, ale jak widziałem kibiców to mi po prostu nie wypadało. Teraz jak sobie przypominam bieg to ostatnie kilometry biegłem zygzakiem od zraszacza do zraszacza. W centrum zaś wykorzystywałem moje baniaki nie do picia a do oblewania siebie. Straciłem dużo sił przez machanie, przybijanie piątek z kibicami. Michał był bardziej skoncentrowany na biegu. Teraz wiem że to nie były przelewki. Parę razy chciałem wyrwać do przodu na 2 kole, ale jak słyszałem karetki to odpuszczałem. Widok leżącego kolesia na chodniku z kroplówką i z nogami w górze, studził moje zamiary. Raz jak wbiegałem na osiedle po tej spalonej słońcem obwodnicy chciałem dzwonić na pogotowie, bo mijałem gościa zwiniętego w pół próbującego utrzymać się na nogach. Wolontariusze byli szybsi.. Ostatnie 200 metrów to był sprint do mety :). Ani razu nie dopadła mnie zadyszka, hmmm czy to oznacza, że nie dałem wszystkiego z siebie? Tak nie dałem, bo to mogłoby się odbić na zdrowiu, No bo mam biegać przez całe życie, a nie zakończyć przygodę po połówce w Grodzisku (albo bieganie albo życie).
I teraz na koniec: Endomondo pokazało mi, że mam się nawodnić po 17 km prawie 4 litry. Powiem wam - w godzinę nie da się tego zrobić."

Jacek: "No to fajnie pierwsze koty za płoty jak to mówią. Dzisiaj dopiero nogi mnie bolą a właściwie uda. Cała oprawa biegu była super. Nasze nastroje również, to co zyskaliśmy najważniejszego to doświadczenie. Temperatura była tutaj kluczowa co wszyscy odczuliśmy. Ja znoszę wysoką temperaturę dobrze ale popełniłem błąd jeśli chodzi o nakrycie głowy. Na ostatnich trzech kilometrach siadłem mocno ok. 6min/km Odczuwałem dyskomfort palącego słońca w twarz. W trakcie biegu odczułem, że nie miałem czapki z daszkiem właśnie taki jak miała Jagoda. Ot durny nie pomyślałem o tym. A kto przewidział, że gro biegu będzie ze słońcem w twarz? a Jadzia mówi że ta czapka jej pomogła. No i ma rację. A to pierwszy wniosek na przyszłe biegi: na upały trzeba przewidzieć dobre nakrycie głowy. :) Ludziska o jasnej karnacji skóry źle znoszą wysokie temperatury i tu trzeba uważać! Zresztą to samopoczucie i paw po biegu to jest właśnie lekki udar i taka reakcja organizmu na nadmiar słońca :woohoo: . Odnośnie samego tempa to bardzo mnie dobrze przygotowały do biegu te tempówki które biegałem sam i z Wami. Rwane tempo na każdym treningu i w impulsach po wyżej 170 uderzeń na minutę poczym szybkie wyrównanie oddechu dały mi siłę ciągle przeć do przodu. Pierwsze okrążenie pobiegłem po niżej 5min/km i miałem obawy że będzie źle na drugim ale nie było! Właściwie to uratowały mnie izotoniki i cukier bo czułem jak opadam z sił po 14 kilometrze. Bieg rozpocząłem jako jeden z ostatnich wbiegających na start a balonik z czasem 1.50 dogoniłem w połowie drugiej pętli. Ba! nawet go wyprzedziłem lecz kiedy uzupełniałem płyny to musiałem się zatrzymywać bo zbyt dużo płynów lałem na koszulke. Suma sumarum balonik mi uciekł na końcu ale czasy się odjęły i wyszło 1:50 i to na co było mnie stać. Moje przygotowanie do tego biegu było krótkie (ok. 2 m-ce)a trenowałem często lecz poniżej 10 km natomiast jakość treningu jest bardzo zróżnicowana i jej podstawą jest rwane tempo na krótkich dystansach.Wniosek nasuwa mi się jeden. Po tym biegu jestem przekonany że treningi były skuteczne i w sam raz. Jestem ciekawy waszych opinii Grzegorz i Ania. Najbardziej jestem zadowolony z Jagody bo pokonała dystans spokojnie 2:29 a na pierwszy bieg to bardzo dobrze (a przecież pobiegła mniej treningów od Nas!) Dzisiaj mnie giry bolą że chodzę jak marynarz a Jadzia mówi że już się zregenerowała!  :) No ciekawe!"

Michał: "Ja do tego biegu podszedłem jak zapowiedziałem - żadnego dociskania. Nie dociskając przebiegłem 15 km tempem 6, popijając na każdym postoju. Biegłem z luzikiem, podziwiając piękną pogodę, pogadując z ludźmi, ciesząc się dopingiem. Z pewnym zażenowaniem patrzyłem na pulsometr - pikało mi ok 167. To jest puls całkiem żwawego biegu, a przecież się nie wysilałem. Z drugiej strony nie czułem się jakoś zarżnięty.
Po 10 km mijaliśmy powtórnie centrum Grodziska, gdzie doping był silny. I znów pogaduchy i zabawy z publicznością. Tym razem to już nie było za darmo - musiałem trochę zwolnić i złapać oddech. Jak go złapałem poczułem się trochę lepiej i stwierdziłem że poeksperymentuję. Na 15 km lekko przyspieszyłem. Było fajnie, ale potem zerknąłem na zegarek, a tam puls 173 przy tempie 5.30. Taki puls miałem ostatnio na jakichś ciężkich interwałach. Ten puls do końca nie przekładał się na to jak się czułem. Raju może nie było, ale też nie była to jakaś katorga. Tak sobie dobiegłem do mety. Po biegu nie czułem się jakoś strasznie wykończony, nogi też chodzą. Znak, że w Grodzisku się leniłem, ale jednak boję się słońca i 30st. Jacek - mnie pielucha osłoniła bardzo dobrze, do tego fajnie działała polana wodą. Na oczy zakładam okulary, stąd daszku nie potrzebuję. Było jeszcze paru gości z pieluchą na łbie - była okazja do pogadania, wymienienia doświadczeń z użytkowania.
Mam nadzieję, że wszyscy obecni w Grodzisku przekonali się, że nie ściemniałem - impreza jest fajna. Tylko ta temperatura... Trzeba to potraktować jako swego rodzaju bieg ekstremalny i być psychicznie przygotowanym.
Słowa podziwu dla Jacka za wynik, chciałbym kiedyś taki osiągnąć (ale nie w tych warunkach), dla Jadzi za wytrwałość (po biegu widać było ile to kosztowało), dla Ani za próbę, dla Tomka za wytrzymanie, Karolowi dziękuję, że rzygnął pod płotem a nie w samochodzie. No i dziękujemy naszym kibicom małym i dużym."

Ania: "Piszę pierwsza, bo najmniej zmęczona, jako że zeszłam po pierwszym okrążeniu, czyli 10km  :blush: Gorąco strasznie i psychika mi siadła, bo nie wyobrażałam sobie drugiego okrążenia w takim skwarze...
Ale - jestem pod wrażeniem organizacji, dopingu, mieszkańców, którzy lali na nas dosłownie hektolitry wody, atmosfera podniosła, no w ogóle szał  :woohoo: Cała reszta naszej mieczewskiej paczki dobiegła dzielnie do mety, więc tu moje ogromne gratulacje :) To, na co czekaliśmy tyle czasu już minęło i trzeba jakoś dawać radę dalej ;) Pozytyw w tym moim biegu był taki, że pasmo się nie odezwało. Trzeba nad głową popracować  :silly:"

Wyniki półmaratonu Słowaka w Grodzisku - 2014:

Jacek: 1:50:07

Michał: 2:08:14

Karol: 2:11:35

Tomek: 2:19:25

Jagoda: 2:29:00


 

Mały fotoreportaż by Zosia & Tomek

 

 

  • Brak komentarzy